Jest w naszej Radzie Miasta jeden niezwykle przebiegły radny. Niczym farbowany lis potrafi zmieniać swój kolor i barwy w zależności od występujących okoliczności no i rzecz jasna potrzeb. Działa w pojedynkę niczym Chip i Dale: Brygada RR (Ryzykownego Ratunku).
I właśnie o Ryzykownym Ratunku będzie mowa w dalszej części tego felietonu, na którego potrzeby naszego radnego będziemy nazywali RR.

Nasz radny swoją przygodę z Radą Miasta rozpoczynał jako szeregowiec Platformy Obywatelskiej. To właśnie tej formacji politycznej zawdzięczał swoje wejście do Rady Miasta. Szybko jednak zorientował się, że będąc w opozycji zbytnio nie powojuje, bo walka dla idei nie leży w jego naturze. Szybko więc wymyślił dla siebie Ryzykowny Ratunek i został jednoosobowym radnym reprezentującym w Radzie Miasta inną partię polityczną, czyli Nowoczesną. Tym samym opuścił szeregi PO i stanął w rozkroku pomiędzy lokalną koalicją a opozycją. Rola przysłowiowego języczka uwagi szybko zaczęła mu odpowiadać. Oczywiście nie obeszło się bez delikatnego konfliktu z dotychczasowymi partyjnymi kolegami, ale z czasem wszystko ucichło.
I tak sobie przez prawie trzy lata nasz RR pełnił w ciszy i spokoju funkcję radnego, który w swoich decyzjach częściej bliżej był koalicji niż opozycji. Taki sobie znalazł Ryzykowny Ratunek na tą całą sytuację.
Dodatkowo nasz radny ma jeszcze inną zaletę. Potrafi doskonale manipulować faktami i przez to wpływać na decyzje mieszkańców oraz doskonale sprzedawać własny wizerunek. Wystarczy wejść tylko na jego profil na FB i trochę poczytać, z jaką to troską i zapałem walczy o dobro mieszkańców. Czy jednak tak jest do końca? To już pytanie do Was moi kochani i sami poszukajcie sobie na nie odpowiedzi.
Im bliżej końca kadencji, tym nasz RR zbliża się ponownie do PO. Już się pogodził ze swoimi dawnymi kolegami. Zapytacie pewnie po co? Otóż, co w pojedynkę jako radny z Nowoczesnej zdziała w wyborach? Nic, bo Nowoczesna na naszym terenie praktycznie nie istnieje. Ale już wspólnie z PO może bardziej realnie patrzeć w przyszłość i snuć plany o kolejnej kadencji.
Na dzień dzisiejszy podjął walkę z pomnikiem Józefa Piłsudskiego. Wyczuł, że tu może powalczyć o przyszły elektorat i zaczął siać przysłowiowy ferment. Oczywiście nie jest w tej walce sam, bo ma za sobą radnych z opozycji. Czemu tylko, kiedy budowano pomnik F. de Girarda to nie był tak aktywny i nie stawiał aż takiego oporu i buntu? Może nie chciał podpaść radnym koalicyjnym? Przecież to była dopiero połowa kadencji i do wyborów miał jeszcze dwa lata. Nie trafiają do niego żadne argumenty i tłumaczenia. Nie obchodzi go, że powstanie społeczny komitet, który zajmie się zbiórką potrzebnych na budowę pieniędzy, a tylko brakująca kwota będzie pochodziła od miasta. On nie przyjmuje takich tłumaczeń.
Z drugiej strony pomnika za miejskie pieniądze budować nie chce, ale już jest za tym, aby miejskie uroczyste obchody w 100 rocznicę odzyskania niepodległości zorganizować z miejskiej kasy. Oj pokrętna ta logika naszego RR.
Zanosi się zatem na to, że z każdym kolejnym miesiącem nasz RR (Ryzykowny Ratunek) będzie częściej przeciw niż za, a na FB będzie dalej starał się sprzedać siebie jako osobę walczącą o dobro mieszkańców, a wcale tak niestety nie jest.