Temat dekomunizacji miejsc pamięci w naszym mieście poruszył radny Jerzy Jankowski (NPS – Nowy Żyrardów). W odpowiedzi prezydent Wojciech Jasiński powołał Zespół ds. Upamiętnienia Historii Żyrardowa. W skrócie – ZUH. Zwykle takie sprawy z różnych powodów odkładane są ad acta. Tym razem stało się inaczej. Jest wreszcie szansa na to, by upamiętnić osoby lub zdarzenia, które są tego warte. To, że ta praca nie będzie łatwa potwierdzają sami członkowie zespołu. Dlatego też sami siebie żartobliwie nazywają „zuchami”. W jego poczet weszli: zastępca prezydenta – Dariusz Kaczanowski , dyrektor Muzeum Mazowsza Zachodniego – Bogusław Nietrzebka, społecznik i poeta – Jerzy Paruszewski oraz radny Jerzy Jankowski.

Zwykle polityka historyczna, nawet ta prowadzona lokalnie, przegrywa z polityką finansową i gospodarczą. Na szczęście w naszym mieście dba się o zrównoważony rozwój. Pomnik Filipa de Girarda, tablice upamiętniające pomordowanych żołnierzy AK, czy też więzionych w siedzibie UB żołnierzy podziemia niepodległościowego, to pierwsze efekty polityki historycznej prezydenta miasta. Również odbywające się biegi pamięci żołnierzom wyklętym należy zaliczyć do nowych elementów tej polityki. Kolejnym krokiem jest powołanie zespołu opiniodawczo-doradczego, który ma za zadanie wypracowanie koncepcji upamiętnienia wydarzeń historycznych występujących w przestrzeni publicznej Żyrardowa. To bardzo enigmatyczne sformułowanie wyjaśnił Jerzy Paruszewski – „Na pewno zajmiemy się ustawą dotyczącą dekomunizacji nazw ulic, pomników czy tablic znajdujących się w Żyrardowie”. No właśnie, czy w naszym mieście są jeszcze ulice, pomniki czy tablice upamiętniające słusznie minioną epokę? Pomimo dokonanych zmian – oczywiście, że tak. Chociażby pomnik AL-owca nomen omen przy Placu J.Piłsudskiego, czy tablice upamiętniające sowieckich tankistów. Nazwy niektórych ulic również mogą budzić kontrowersje, np. Jedności Robotniczej.

Wszelka ingerencja w historię a zwłaszcza w jej wymiar publiczny, może budzić wielkie emocje. I zapewne inaczej nie będzie tym razem. Dlatego wydaje się, że dobór osób wchodzących w skład powołanego zespołu nie jest też przypadkowy. Potwierdza to Dariusz Kaczanowski: „Kilka osób odmówiło. Rozumiem to. Zadanie, które nas czeka nie jest łatwe, może rodzić wiele emocji, ale sprawa jest ważna bo nasze miasto zasługuje na to, by upamiętnić osoby czy zdarzenia, o których powinniśmy pamiętać. Należy przy tym kierować się faktami historycznymi a nie ideologią. Weźmy na przykład tablice poświęcone poległym radzieckim czołgistom. Sam fakt odbytych walk nie powinien przesłaniać istoty rzeczy, że przepędzenie z Żyrardowa niemieckiego okupanta przez drugiego okupanta, tym razem sowieckiego, nie miało nic wspólnego z odzyskaniem niepodległości”. Rzeczywiście, na tym przykładzie widać wyraźnie, że nie będzie łatwo. Ale biorąc pod uwagę to, że w 2018 roku będziemy obchodzić 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, to wydaje się bezdyskusyjne, by w przestrzeni publicznej naszego miasta nie było już oczywistych kontrowersji wokół miejsc pamięci.