Żyrardowski sport szkolny doszedł do „ściany”. Brak koncepcji jego rozwoju, środków na udział w zawodach, odpowiednich bodźców motywacyjnych dla szkół i nauczycieli, spowodował katastrofalny spadek uczestniczących szkół w rywalizacji sportowej. Na zawody przychodzą już tylko nauczyciele, którzy pamiętają czasy świetności SZS  bądź  młodzi będący ich wychowankami.

W 1957 roku została powołana ogólnopolska organizacja sportowa Szkolny Związek Sportowy. Poprzez swoje agendy, tzn. Zarządy wojewódzkie, powiatowe, miejskie i gminne miał on za zadanie koordynować i organizować „życie sportowe” polskich szkół. W szkołach zostały powołane Szkolne Kluby Sportowe. Na zajęciach SKS nauczyciele mieli możliwość przygotować swoich uczniów do zawodów odbywających się w ramach współzawodnictwa sportowego prowadzonego przez Zarząd Wojewódzki i Główny SZS. Bardzo mocną pozycję posiadał SZS w Żyrardowie. Takie nazwiska jak Danuta i Jan Jackowscy, Lucyna i Lesław Skoczyńscy, Stanisława i Czesław Włodarscy, Paweł Malinowski, Józef Adamczyk, Roman Bielecki, Iga Młynarczyk, Leszek Kamiński zapisały się złotymi zgłoskami w działalności organizacji.

 

Udział w zawodach SZS cechował się wielkim zaangażowaniem uczniów i ich nauczycieli. Współzawodnictwo sportowe szkół wyłaniało najlepsze szkoły, które otrzymywały nagrody finansowe na zakup sprzętu sportowego a nauczyciele medalistów igrzysk wojewódzkich nagrody finansowe. Znamiennym był fakt, że większość zawodów sędziowali właśnie nauczyciele. Dynamiczny rozwój sportu szkolnego datuje się do początków reformy samorządowej, kiedy została przywrócona aktualna struktura podziału administracyjnego kraju. Pierwsze trzy lata po reformie były okresem prosperity, ponieważ SZS był finansowany ze środków powiatu i miasta. Niestety po tym etapie stopniowo zostały ograniczone środki na działalność powiatowego SZS. Jednakże degrengolada sportu szkolnego zaczęła się 7 lat temu. Partykularne działania osób kierujących sportem powiecie, doprowadziły do zabrania możliwości organizowania zawodów przez SZS i powierzenia tej roli OSiR. Powstało kuriozum na mapie polskiego sportu szkolnego, gdzie powiat żyrardowski jako jedyna jednostka samorządu powiatowego nie posiadała aktywnie działającego, finansowanego przez powiat Zarządu SZS. Od tego momentu sport szkolny znalazł się na tytułowej równi pochyłej.Imprezy organizowane przez OSiR odbywały się na zasadzie trzech „Z” – zorganizować, zainkasować, zapomnieć. Zawody większości dyscyplin realizowane była „po łepkach”, co urągało wszelkim zasadom rywalizacji sportowej a idea olimpizmu była dla organizatorów pojęciem względnym. Jedyną konkurencją, którą traktowano poważnie była siatkówka, gdzie grano aż do „bólu”. Profesjonalizm sędziów prowadzących zawody, na co dzień pracowników OSiR, pozostawiał wiele do życzenia. Okazało się, że dwóch panów zna się na wszystkim i potrafią posędziować kilkanaście dyscyplin znajdujących się w kalendarzu imprez sportowych SZS. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Nauczyciele zostali odsunięci od udziału w sędziowaniu. Zabrakło środków na nagrody za współzawodnictwo sportowe. Przestano wręczać medale a puchary, którymi były nagradzane szkoły były coraz mniej okazałe, nieadekwatne do rangi zawodów.

 

Znamiennym był fakt braku zainteresowania tym władz powiatu. Co roku przeznaczano na organizację zawodów ponad 20 tysięcy zł i nie interesowano się tym, w jaki sposób zostały one wydatkowane. Raz w miesiącu pojawiał się w starostwie przedstawiciel OSiR, aby zainkasować należność za przeprowadzenie zawodów bez przedstawienia jakiegokolwiek sprawozdania merytorycznego z przeprowadzonej imprezy, które zawierałoby podstawowe informacje jak liczba uczestniczących szkół i uczniów oraz wyniki rywalizacji (dopiero na wniosek autora niniejszego tekstu dokonano stosownych poprawek). Należy nadmienić, że środki przeznaczane na zawody szkolne nie były przyznawane w ramach konkursu ofert. Stworzono absurdalne współzawodnictwo sportowe nie uwzględniające sukcesów szkół w zawodach wojewódzkich i ogólnopolskich. Przyznawanie jednakowych środków na udział w zawodach dla szkół, które regularnie awansowały do zawodów między powiatowych i wojewódzkich, jak i dla szkół, dla których taki awans był sporadyczny, było mało motywujące. Również brak środków na udział w zawodach wyższego szczebla stał się frustrujący dla uczniów i nauczycieli, bo jak wytłumaczyć dzieciom, że ta dyscyplina rokuje pozycją medalową, więc wyjazd sfinansujemy z funduszy Rady Rodziców, a ta, która nie daje takiej szansy – nie wychodzi z rywalizacją poza szczebel miejski. Gdzie tu równe szanse dla rozwoju sportowego uczniów i możliwości dla nauczycieli w awansie zawodowym?

 

Swoją cegiełkę do upadku sportu szkolnego wniosły też władze miasta Żyrardowa. Brak zajęć SKS przygotowujących uczniów do zawodów, środków na zakup sprzętu sportowego, finansów na wyjazdy na zawody między powiatowe i wojewódzkie doprowadziły do zapaści sportu szkolnego. Rady rodziców obciążono kosztami wynajmu transportu na zawody. Współzawodnictwo sportowe szkół żyrardowskich było tylko nic nieznaczącym papierem. Nauczycielom pozostała jedynie satysfakcja z sukcesów swoich podopiecznych i możliwość wykazania tego w dokumentacji awansu zawodowego. „Koszulka finansowa” Rady Rodziców jest krótka, środki finansowe ograniczone. Nic dziwnego, że dyrektorzy placówek oświatowych oglądają każdą złotówkę mając w perspektywie inne wydatki niezbędne do funkcjonowanie szkoły wynikające z ograniczenia środków przez władze miejskie. Taki stan nie rokuje pozytywnej perspektywy poprawy funkcjonowania sportu szkolnego. Brak decyzji reorganizacji przez włodarzy miasta i powiatu doprowadzi do wymazania żyrardowskiego sportu szkolnego z mapy województwa  i Polski.

                                                                                              Leszek Kamiński