Z wielką uwagą śledzę doniesienia z frontu Prezydent-Radni. Do ostatniej przepychanki słownej doszło w sprawie złożonego przez radnych do „centralnych organów kontroli” wniosku o przeprowadzenie kontroli działań prezydenta Wilka w zakresie spraw związanych ze strefą ekonomiczną i umową PEC-Geotermia. O ile te sprawy są bardzo poważne i rzeczywiście wymagają wyjaśnienia, to wymiana zdań pomiędzy zainteresowanymi jest bardzo zabawna.

Z jednej strony mamy ambitnie walczącą radną Beatę Marzędę-Przybysz, przewodniczącą komisji rewizyjnej, która robi, co może by wyjaśnić te kwestie. Przypomnijmy jednak, że chodzi o sprawy, o których właśnie decydowali m.in. radni, którzy teraz mają wątpliwości. Ponadto, już w czasie referendum były one poruszane przez Dariusza Kaczanowskiego. Ale przyjmijmy, że celem zgłoszenia do organów kontroli nie jest chęć przypomnienia o radnych przed wyborami, ale przyświecają tym działaniom uczciwe intencje. Lepiej późno niż wcale.

Z drugiej strony mamy odpowiedź prezydenta Andrzeja Wilka, który drwi na całego z radnych. Opisuje ich jako bandę dyletantów, którzy pomimo jego wyczerpujących wyjaśnień, nie są w stanie pojąć problematyki ciepłownictwa. Prezydent też nie jest ciepłownikiem, ale skoro on nawet pojął, to i radni powinni. Mało tego, prezydent Wilk tracąc cierpliwość do „radnych-nieuków”, sam zaproponował im złożenie zawiadomienia do prokuratury w celu rozstrzygnięcia wszelkich wątpliwości. Kpiny w żywe oczy.

Ja, jako zwykły mieszkaniec obserwujący tę wymianę zdań i ciosów dochodzę do wniosku, że jedni drugich są siebie warci. Bo co można powiedzieć o radnych, którzy sami przyklepali umowę PEC-Geotermia i dopiero teraz dociekają, czy była ona słuszna czy nie? Co można powiedzieć o radnych, którzy po latach nicnierobienia inwestora w żyrardowskiej strefie ekonomicznej, dopiero teraz pytają o to, co się stało? Czyżby obecna aktywność radnych była tylko spowodowana zbliżającymi się wyborami? Po prezydencie Wilku nie spodziewam się już niczego dobrego. Pozostała mu tylko obrona swojej pozycji i obecnie to robi, drwiąc sobie z radnych. A co na to wszystko ma powiedzieć zwykły mieszkaniec Żyrardowa? Śmiać się czy płakać? Musi to wszystko znosić i czekać na możliwość rozpędzenia tego towarzystwa. Przypomnę, że już niedługo taka okazja będzie. Już 16 listopada.

Mariusz Gontarczyk