Codziennie media atakują nas najróżniejszymi informacjami. Często oglądając telewizję robię wielkie oczy i zdumiony pytam sam siebie – o czym oni mówią? Skoro na Mazowszu jest tak pięknie i wspaniale to gdzie ja mieszkam? Gdzie mieszka moja rodzina, znajomi i przyjaciele. Mieszkamy wszyscy na Mazowszu, ale niestety wiele spraw widzimy zupełnie inaczej niż media, które nie kłamią, ale i prawdy do końca nie powiedzą. Ja widzę, że jest źle i postaram się podjąć walkę o lepsze. O lepsze jutro dla nas wszystkich.

Moim rodzinnym miastem jest Żyrardów. To tu mieszka moja rodzina i grupa przyjaciół. Zawodowo jednak pracuję w Warszawie, lecz często jeżdżę po całym regionie mazowieckim. Obserwuję i wyciągam wnioski, a ten jest w tym przypadku jeden. Problemy małych miast, takich jak Żyrardów, są w całym regionie praktycznie takie same.

Zacznijmy od tego najbardziej drażliwego tematu, jakim są środki transportu. To, co się dzieje z PKP to skandal. Komu i czemu ma służyć ta spółka? Na pewno nie pasażerom. Pociągi jeżdżą jak chcą i kiedy chcą. Opóźnienia nawet kilkudziesięciominutowe to już norma. W pociągach brud i mówiąc kolokwialnie ogromny bałagan. Tak żyć się nie da. To trzeba zmienić i to jak najszybciej. Sam muszę codziennie dojeżdżać do pracy i wiem najlepiej, jakie męki musze przeżywać inne osoby poruszające się właśnie pociągami.

Kolejna sprawa to nasze mazowieckie drogi, a co się z tym wiąże nierozerwalnie, przeznaczone na ich budowę środki unijne. Otóż należy zgodzić się z tym, że jest lepiej. Lepiej oczywiście niż za komuny. Do standardów europejskich dużo nam jednak brakuje.

Na przykład w Żyrardowie drogi były robione zawsze przed kolejnymi wyborami samorządowymi. Przez cztery lata łatano przeważnie tylko dziury, które z uporem, zawsze wiosną wychodziły na nowo. Jednym słowem Syzyfowa praca. Nie jest to zresztą problem tylko Żyrardowa. Plany budowy dróg można włożyć między bajki. Drogi robione są w zależności od sytuacji politycznej i kadrowej w urzędach miejskich. Szacunek wielki dla prezydenta Żyrardowa, ponieważ drogę przed swoim domem zdążył zrobić przed upływem kadencji. Sąsiadów głos może mieć. Mojego głosu nie będzie miał, bo mi taki prezydent, co widzi tylko swój, ogródek” nie pasuje. On ma reprezentować interesy wszystkich mieszkańców.

Jest jeszcze jeden ważny temat, którym chciałbym się zająć – sport. Czemu 40 tysięczny Żyrardów nie ma piłkarzy grających w III albo nawet w II lidze? Czemu ci nasi kopacze utrzymali się w III lidze tylko jeden sezon, a później spadli ponownie do IV? Odpowiedź jest bardzo prosta. Brakuje pieniędzy na sport. I to nie tylko dla piłkarzy, ale ogólnie na sport. Najlepszy przykład dali nam nasi Olimpijczycy. Wywalczyli medale nasi panczeniści na Olimpiadzie? Wywalczyli. Mają kryty tor? Nie mają. I tak jest niestety z każą jedną dyscypliną. Mamy uzdolnionych sportowców, ale niestety nie mają oni normalnych warunków do uprawiania danej dyscypliny. Szkoda.

Nie należy jednak załamywać rąk, lecz czas zacząć działać. Dlatego kandyduję do Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Chcę tam Was wszystkich godnie reprezentować. Wiem, z czym się borykacie w swoim codziennym życiu i jak chcę to zmienić, bo te problemy dotyczą NAS wszystkich.

Także w Żyrardowie nadszedł wreszcie czas na zmiany. Razem zmienimy i wybierzemy nowego prezydenta miasta. Osobą, której ja ufam, która zmieni Żyrardów na lepsze jest Wojciech Jasiński. Na niego oddam swój głos.

Mariusz Gontarczyk