Pomimo tego, że sezon grzewczy mamy już za sobą (albo daleko przed sobą), to w spółce miejskiej PEC bardzo gorąca atmosfera. Na jaw wychodzą nowe fakty związane z podpisaną niekorzystną dla PEC umowy z Geotermią. W jakich okolicznościach doszło do jej podpisania i czy w ogóle musiało do tego dojść? Czy radni świadomie zdecydowali o budowie kotłowni gazowej Geotermii? Czy może zostali wprowadzeni w błąd o niezbędnej konieczności jej budowy?

Gdy wybuchła afera związana z podpisaną umową PEC-Geotermia, Prezes mszczonowskiej spółki – Marek Balcer – kpił na łamach lokalnej gazety: „psy szczekają, a karawana jedzie dalej”. Ci, co zdecydowali o budowie kotłowni gazowej Geotermii kosztem spółki PEC, pozostawili nam mieszkańcom jedynie prawo do zapłacenia wysokich rachunków. Mamy prawo „szczekać i narzekać”, ale i tak musimy płacić, bo „karawana jedzie dalej”. Bo tak zadecydowali miejscy radni. Ale czy świadomie? Czy radni byli poinformowani o szczegółach umowy, o jej skutkach dla mieszkańców (podwyżki opłat za ciepło) i spółki PEC? Czy byli w ogóle poinformowani o innym rozwiązaniu, które było korzystniejsze dla miejskiej spółki i dla żyrardowian?

Spółka PEC na przełomie 2009/2010 pozyskała środki unijne dla zadania Budowa wysokosprawnej instalacji kogeneracyjnej opalanej gazem w PEC Żyrardów Sp. z o.o.”Udało się wtedy pozyskać 5 420 000,00 zł (1/3 kosztów inwestycji) na budowę kotłowni wyposażonej w silniki gazowe, które jednocześnie z ciepłem produkowałyby prąd elektryczny. Silniki pracowałyby przez cały rok a miasto posiadałoby własne rezerwowe zasilanie w energię elektryczną, np. w przypadku awarii infrastruktury zewnętrznej. I co najważniejsze, realizacja tej inwestycji i jednoczesna produkcja ciepła i prądu pozwoliłaby na obniżenie opłaty za ciepło. Budowa instalacji kogeneracyjnej była zgodna z analizą ekonomiczną rozwoju ciepłownictwa, która nie zalecała gazu ziemnego jako samodzielnego paliwa dla energetyki. Taki dokument został opracowany przez władze miasta i Zarząd PEC. Pomimo tego nie doszło do realizacji tej inwestycji, na którą pozyskano prawie 5,5 mln zł. Oficjalnie, problemem było przekazanie miejskiej działki przy ulicy 1 Maja 63 pod budowę kotłowni i pomoc w dofinansowaniu zadania. Czy aby na pewno? Czy już może wtedy krystalizowały się plany budowy „nowoczesnej kotłowni gazowej” (wyposażonej w „nowoczesny” kocioł z 1997r.!), ale realizowanej już przez Geotermię? Czy dlatego nie było już żadnych problemów w przekazaniu aportem działki dla potrzeb tej inwestycji ani w sfinansowaniu przez PEC (za 2 mln zł) przyłącza dla Geotermii? Czy dla uzasadnienia konieczności budowy nowego źródła ciepła, wyłączono z eksploatacji jeden kocioł w kotłowni PEC?

Przychylność władz dla tej szkodliwej inwestycji była symboliczna. Podobnie jak to, że główni aktorzy tego biznesu należą do lokalnych struktur PO. Może to przypadek, ale gdy chodzi o duże pieniądze, to raczej przypadku nie ma. Nie było przypadku w tym, że Zarząd PEC wraz z Prezydentem nie przedstawili powyższych faktów radnym miejskim, gdy odbywało się głosowanie uchwały o „zapewnieniu bezpieczeństwa energetycznego w mieście”. Nie chcę tutaj tłumaczyć radnych, ale bez wątpienia nie powiedziano im wszystkiego, a przede wszystkim najważniejszego, a mianowicie to, że umowa z Geotermią jest niekorzystna dla mieszkańców miasta i samego PEC. Sprawę zachowania bezpieczeństwa energetycznego przedstawiono tak, że tylko współpraca z Geotermią może ten problem rozwiązać, ponieważ PEC i miasto mają ograniczone możliwości. Prawda jest taka, że odpowiednie narzędzia były, ale zabrakło woli ich wykorzystania. Interes mszczonowskiej spółki okazał się ważniejszy niż miejskiej.

Dariusz Kaczanowski