Tematyka utworu Stefana Żeromskiego jest nam w większości dobrze znana dla porządku jednak wspomnę, że chodzi tu o pełną zapału nauczycielkę pracującą na prowincji, zmagającą się z troskami życia codziennego, przedkładającą dobro swych podopiecznych nad swoje. Bohaterka często balansuje na granicy ubóstwa, żyje i pracuje w trudnych warunkach. Niestety jak się okazało sam zapał i zaangażowanie nie wystarczyły i nie uchroniły jej od choroby a w dalszej konsekwencji śmierci.

 

Mam nieodparte wrażenie, iż w podobny sposób obecne władze Żyrardowa traktują tutejszych pracowników oświaty. Nauczyciele wykonują szczególny zawód, przecież to oni tuż po rodzicach wspomagają rozwój młodego człowieka, angażują się ze wszystkich sił w pracę dydaktyczno – wychowawczą swoich podopiecznych. Niestety proza życia codziennego puka także do ich drzwi. Jak my wszyscy płacą oni rachunki i opłaty. Dlatego jest nie do przyjęcia fakt, że nie po raz pierwszy nie otrzymują oni na czas wszystkich świadczeń, tj. wynagrodzenia za godziny ponad wymiarowe m.in. za listopad i grudzień 2013r. Ponadto nie są poinformowani o przybliżonej dacie przelania tych środków na konta. Równie problematycznie wyglądała ta spawa w ubiegłym roku szkolnym. Nikt z władz nie prowadził z nauczycielami żadnego dialogu ani akcji informacyjnej. Dopiero w czasie referendum mającym rozstrzygnąć o losach obecnego prezydenta miasta znaleziono czas, by spotkać się  z nauczycielami i przekazać informację „ile dla Nich się robi  i jak wiele kosztują Oni władze miasta, a przecież mamy kryzys, wpływy do kasy są małe”. Oczywiście zrozumieć można jednorazowe opóźnienie przy przelewie tych zaległości, lecz nie fakt, że staje się to niechlubną tradycją władz.

 

Pracownicy szkół są to ludzie utrzymujący ze swej pracy nie tylko siebie samych, to matki i ojcowie. Za swoją pracę powinni otrzymywać wynagrodzenie a nie pobożne życzenie czy miraż ewentualnej wypłaty w najbliższej przyszłości. To spustoszenie w budżecie domowym doprowadza do zadłużania się i nawet w niektórych przypadkach życia na krawędzi ubóstwa.

 

Czyżby nasi włodarze o tym zapomnieli a może zbyt mocno utkwił im w pamięci obraz z powieści Stefana Żeromskiego? I w tym miejscu pragnę zwrócić się do naszych władz: pamiętajcie oświata nie jest sklepem spożywczym, agencją nieruchomości, czy innym podmiotem gospodarczym nastawionym na zysk. To miejsce, w którym nauczyciele są moderatorami przyszłości naszych dzieci a co za tym idzie naszej małej ojczyzny.

K W