Poprzedni felieton o budżecie zakończyłem stwierdzeniem, że prezydent ma sporo czasu by przekonać opornych radnych do przepchnięcia swojego budżetu. I że nie jest to zadanie niewykonalne zwłaszcza, że byliśmy już świadkami nieoczekiwanych metamorfoz niektórych osób z opozycji. I niestety nie pomyliłem się w swojej ocenie. Tym razem taką niezwykłą przemianę przeszedł Jacek Czubak, który poparł budżet wybierając, jak tłumaczył się potem, mniejsze zło. Radny wcześniej ten sam budżet odrzucił, ale wystarczyło kilka dni, a zwłaszcza słowa zatrudnionego przez prezydenta eksperta by zmienił zdanie. Już wiele razy widziałem podobne zachowania radnych by nie być takim obrotem sprawy zdziwiony. Jednakże radny Czubak wprowadził nową świecką tradycję, tj. próbę wytłumaczenia swojej decyzji. I w sumie byłby to dobry zwyczaj gdyby nie fakt, że jego oświadczenie jeszcze bardziej go kompromituje. W tym przypadku lepiej byłoby dla niego gdyby już nic nie mówił.

 

Zdaniem radnego Czubaka wstydem byłoby nie przyjęcie budżetu, ponieważ tym samym wszyscy zobaczyliby, że w radzie nie ma zgody i że nie pracuje się tam dla dobra miasta. Dlatego też radny z wielkim bólem, ale dla dobra miasta poparł, jak sam stwierdził kiepski, nierozwojowy i nierealny budżet i uchronił tym samym mieszkańców Żyrardowa nie tylko przed wstydem, ale też narzuceniem budżetu przez obcych, tj. urzędników RIO. Niczym bohater romantyczny, targany wieloma namiętnościami i wątpliwościami pytał sam siebie: „dlaczego tylko złe wyjścia mam do wyboru?” A potem zdecydował, co jest wg niego tym mniejszym złem. W podjęciu takiej decyzji niewątpliwie pomógł mu prezydent Wilk, który zapłacił za przygotowanie planu naprawczego i nawet obiecał go realizować. A wiadomo, że jak już prezydent coś obieca, to obieca.

Czy nie przyjęcie budżetu i powierzenie tym samym jego opracowania RIO, byłoby złym wyjściem? Nie, ponieważ w końcu mielibyśmy budżet realny, bez fikcyjnych założeń dotyczących dochodów i wydatków. Czy budżet przygotowany przez RIO automatycznie uniemożliwiał wprowadzenie planu naprawczego? Oczywiście, że nie. Wręcz przeciwnie, RIO byłaby gwarantem jego wprowadzenia i realizacji. Czy taki budżet zahamowałby dopływ środków zewnętrznych? Też nie, ponieważ i tak nie ma już środków nawet na wkład własny. Prezydent Wilk z taką determinacją walczył o swój budżet, bo jest to budżet wyborczy. Przejęcie inicjatywy przez RIO byłoby końcem kreatywnej księgowości oraz, co najważniejsze, początkiem wdrożenia planu naprawczego miejskich finansów. Radny Jacek Czubak, który w swoim życiu publicznym zrobił wiele szopek, został autorek kolejnej. I nie chodzi o głosowanie, bo przecież głosował jak musiał, ale o jego tłumaczenie. Niestety, ta szopka przebiła dotychczasowe.

Dariusz Kaczanowski