O obecnej Radzie Miejskiej można mówić różne rzeczy, ale z całą pewnością nie to, że spełnia nasze oczekiwania. To, jak głosują niektórzy radni w najważniejszych sprawach dotyczących naszego miasta, woła o pomstę do nieba. Jak zmieniają raptownie front, swoje zdanie oraz to, jak się potem z tego tłumaczą określane jest już „szopką”. W takich przypadkach widać wyraźnie, czym tak naprawdę kierują się w swoich decyzjach. Ich zachowanie świadczy niestety również o nas, bo to dzięki dokonanemu cztery lata temu wyborowi, mają możliwość „reprezentowania” nas w Radzie Miasta. Dlatego tak ważne są najbliższe wybory. Nie zmarnujmy głosu i głosujmy mądrze by potem się swych wyborów nie wstydzić.

Niektórzy z radnych, już od samego początku kadencji bardziej interesowali się „układaniem” i załatwianiem różnych interesów, niż sprawami miasta. Warto przypomnieć o tym jak to zaraz po wyborach kilku radnych zmieniło zdanie i z radnych opozycyjnych przekształcili się w radnych z obozu władzy. Takie dziwne metamorfozy trwają do dzisiaj. Weźmy na przykład radnego od kolarstwa. Zaraz po wyborze na radnego, nie wiedział, co ma ze sobą zrobić i przy kim będzie mu wygodniej. Był, zatem w opozycji do prezydenta, ale i trochę z nim, ale już za moment popierał go w pełni rękami i nogami. Oczywiście nie robił tego bezinteresownie, bo w zamian za lojalność i bezgraniczne oddanie otrzymał od włodarza Żyrardowa dużą dotację na jego ukochaną dyscyplinę sportu (w 2011r. – 200 tys. zł). Co gorsza, jakby tego było mało, ściągnął do Żyrardowa, swojego kumpla i mianował go prezesem klubu. Oczywiście gość od razu dostał etat w OSiR, a jak plotka gminna niesie, podobno nikt go tam jeszcze w pracy nie widział. „Kolarz” swoje ugrał? Oczywiście.

Inny przykład, to radny zbierający puszki i konserwy i budujący z nich kościoły. On dla odmiany, do niedawna był formalnie w opozycji do władz miasta. Czasem nawet krytykował i ganił. Niektórzy uznali, że gość wykazuje się dużą odwagą i stanowczością, ponieważ jednocześnie pracuje w placówce miejskiej. A wiadomo przecież, jakie mogą być konsekwencje nie zgadzania się z pracodawcą. Odwagi starczyło do momentu ważnych głosowań albo, jak kto woli, spraw bardzo istotnych dla prezydenta. I nagle radny pokochał prezydenta i nawet dojrzał sens poparcia jego działań. Otóż, przy podejmowaniu złej, nierealnej i praktycznie niewykonalnej uchwały budżetowej na obecny rok, podpisał się pod nią, dając tym samym swój wyraz uwielbienia dla obecnej władzy. Skąd ta nagła zmiana? Może pomoc w spełnieniu marzenia radnego o nakręceniu filmu o strajku żyrardowskich prządek było wystarczającą motywacją. Jeżeli tak, to szkoda, że zrealizował je kosztem nas wszystkich.

Indywidualne przypadki podobnych zachowań stały się już normą w obecnej kadencji Rady Miasta. Swojego rodzaju fenomenem jest zgodne zachowanie wszystkich radnych w podjęciu niekorzystnej dla miasta decyzji. Tak było z podjęciem uchwały dotyczącej zgody na podpisanie umowy trójstronnej PEC Żyrardów – PGK Żyrardów – Geotermia Mazowiecka ze Mszczonowa, mającej niby dawać miastu bezpieczeństwo energetyczne. W praktyce swoją bezmyślnością, radni dali przyzwolenie na rozpoczęcie powolnej likwidacji miejskiej spółki PEC i w konsekwencji podwyżki cen za ciepło. Gdy prawda wyszła na jaw, to „śmieszno i straszno” było słuchać na tłumaczenia radnych. Jakoś nikomu z nich nie przyszło do głowy spytać wtedy prezydenta, zarząd spółki o konkrety tej umowy i skutki jej podpisania skoro, jak twierdzą nie wiedzieli, za czym głosują. Ale niestety, to nie koniec kompromitacji. Sprawa trafiła do Komisji Rewizyjnej w celu dokładnego przyjrzenia się temu, co radni już dawno przegłosowali. I co? I nic. Gdyby nie niezależne od dotacji media, nie opisały sprawy, to nieliczni dowiedzieliby się o niej. Sprawa w Radzie utknęła a PEC i sami mieszkańcy już muszą słono płacić za podpisanie niekorzystnej umowy. Szkoda słów.

Każdy popełnia błędy i każdy może je naprawić. Niektórzy z radnych wyciągnęli już odpowiednie wnioski, weryfikując swoje dotychczasowe postępowanie. Są również radni, którzy od samego początku kadencji konsekwentnie i kompetentnie wyrażają swój sprzeciw przeciw szkodliwym miastu działaniom. Niestety są oni w mniejszości, ale na szczęście ta kadencja dobiega końca. Za kilka miesięcy będziemy mieli możliwość dokonania nowego wyboru. I tu zwracam się do Was z apelem. Zanim zagłosujecie zastanówcie się, nie oddawajcie głosu na pierwszego lepszego kandydata, by potem nie wstydzić się przez cztery lata. Będziecie mieli wybór. Pamiętajcie, że konsekwencje złych wyborów mogą również przynieść szkodę naszemu miastu, czego Państwu i sobie nie życzę.

Mariusz Gontarczyk