Trwają poszukania doktora dla Żyrardowa. Katastrofalny stan miejskich finansów, odrzucenie budżetu i rezygnacja pani skarbnik, to objawy choroby finansowej, która już od dawna toczy nasze miasto. Już czas najwyższy znaleźć doktora, który byłby w stanie podjąć się leczenia miejskich finansów. I nie chodzi mi tutaj o leczenie a’la Wilk, tj. sięganie głębiej do naszych kieszeni, ale o szukaniu oszczędności w administracji, zewnętrznym finansowaniu oraz o efektywnym wydawaniu naszych pieniędzy. Należy zawsze pamiętać o mieszkańcach oraz o tym, że władza jest po to by rozwiązywać ich problemy. Funkcję prezydenta pełni się na rzecz lokalnej społeczności a nie przeciwko niej.

Naszemu miastu potrzebny jest prezydent, który doskonale zna się na finansach, wie, co to jest samorząd i orientuje się w problemach mieszkańców. Potrzebujemy osoby z doświadczeniem i wiarygodnej. Jednym słowem musi ona budzić nasze zaufanie. Nikt nie chce by leczyła nas osoba, której nie ufamy.

Jeżeli taki Doktor będzie inteligentny, pracowity, z pomysłami i polotem, a najważniejsze taki, który potrafi liczyć każdy publiczny grosz, to na pewno da radę by działać dla naszego wspólnego dobra. Dlaczego musi to być akurat Doktor? Przecież znalazłyby się jeszcze inne osoby, które mogłyby się podjąć ratowania finansów miasta. Pewnie tak, ale czas eksperymentów powinniśmy mieć już za sobą, a nie znowu przed sobą. Ostatnie lata to ciągłe pasmo nieudanych doświadczeń. Wystarczy przyjrzeć się sytuacji naszych najbliższych sąsiadów (np. Grodziska Mazowieckiego czy Mszczonowa) i można stwierdzić, że władza powinna być oddana komuś, kto ma wiedzę, umiejętności w prowadzeniu miejskich finansów. Dobrze wiemy, że jak jesteśmy chorzy to idziemy do Doktora a nie idziemy do znachora, który będzie nas próbował leczyć obietnicami uzdrowienia. Dlatego drodzy Mieszkańcy Żyrardowa, czas poważnie przemyśleć czy będziemy mieli wreszcie z prawdziwego zdarzenia Doktora czy znowu postawimy na Znachora. Mnie nie interesuje to, jaką będzie miał taki Doktor poglądy, kolor skóry i sympatie polityczne, ponieważ ja oczekuję tylko tego, aby zaczął skutecznie leczyć nasze miejskie finanse, a także zaczął nas mieszkańców traktować jak partnerów równych sobie, nie jak zło konieczne. Zostawiam to Państwu do przemyślenia. Czy wreszcie zasługujemy na kogoś poważnego, kto będzie myślał o nas jak o ludziach, którzy chcą mieszkać i pracować w naszym ukochanym Żyrardowie, czy znowu damy się zmanipulować żeby traktowano nas tylko jako maszynki do głosowania w kolejnych wyborach?

Mariusz Gontarczyk